Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcie. Pokaż wszystkie posty

ILUSTRACJE: Ptaki pośród kwiatów i Tapeta na pulpit


Dziś miała pojawić się leśna ilustracja, ale uznałam, że do pierwszego majowego posta znacznie bardziej pasować będą ptaki i kwiaty, dlatego zamiast leśnych zwierzątek, dziś mam dla Was tryptyk ornitologiczny.
 ♥

Te ilustracje już mieliście okazję już oglądać, gdyż pokazywałam je już w postaci zakładek do książek, o TUTAJ. Chociaż ciągle pracuję nad ilustracjami ptaków, to tę serię bardzo lubię, a te zakładki są jednymi z moich ulubionych spośród tych, które do tej pory wykonałam. 

 ♥

Sami zobaczcie: 


 



 ♥

A z okazji tego, że nareszcie przyszło ciepło i słoneczna pogoda, mam dla Was tapetę na pulpit. To efekt pierwszej mojej sesji roślinnej w tym sezonie - w roli głównej szachownica lisia i światło majowego słońca.

Wystarczy, że powiększycie zdjęcie, klikniecie na nie prawym przyciskiem myszki i ustawicie jako tło pulpitu :)

A w razie, gdyby blogger popsuł jakość zdjęcia, mam je dla Was TUTAJ 

Mam nadzieję, że skorzystacie i spodoba się Wam ta majowa tapeta. 

 ♥

 

Wszystkiego dobrego i do następnego ♥

Ania

 

Czytaj dalej

ILUSTRACJE: Zakładki do książek

 Jak już pewnie wiecie, swoje ilustracje przenoszę na zakładki do książek już od samego początku mojej twórczej przygody z akwarelami. Zaglądnęłam do archiwum swojego bloga, żeby zobaczyć pierwsze zakładki, które tutaj Wam pokazywałam - najstarszy post z moimi zakładkami do książek znajdziecie TUTAJ, post zamieściłam w 2012 roku (!)
 ♥
(Prawdopodobnie starsze publikacje usunęłam z zażenowaniem 😁) Ten blog wyglądał wówczas zupełnie inaczej, był też założony z zupełnie innym zamysłem, ale kiedy przyszła mi wtedy do głowy myśl o własnym blogu, w wyobrażeniach widziałam właśnie posty, w których prezentowałam swoje zakładki do książek z ilustracjami. Co zabawne, wtedy jeszcze nie miałam odwagi malować akwarelami na większych formatach. Na namalowanie ilustracji w formacie A4 odważyłam się dzięki propozycji współpracy od pewniej cudnej osoby i chociaż ta współpraca z różnych przyczyn zewnętrznych nie doszła do skutku, to był dla mnie przełom w podejściu do akwarelowych ilustracji - okazało się, że jeśli umiem malować na powierzchni 14x5 cm, to umiem i na większych (nawet jeśli na tamte ilustracje patrzę dziś z pobłażliwym uśmiechem). 

Trochę się po drodze zmieniało, moje ilustracje też ewoluują, ale w dalszym ciągu lubię umieszczać je na zakładkach. Myślę, że to fajny dodatek do miłych chwil z ulubioną lekturą, a także dobry pomysł na dodanie dodatkowego prezentu do darowanej komuś książki.  

Namalowałam niedawno dwie serie ilustracji ptaków, które bardzo fajnie wyglądają jako trio plakatów, ale oczywiście umieściłam je także na zakładkach do książek. Oto one:

Zakładka do książki "Mazurek"

 
Zakładka do książki "Pokląskwa"
 
Zakładka do książki "Spizela drzewna"

Te trzy zakładki wystawiłam na licytację na rzecz dzielnej dziewięcioletniej dziewczynki, Laury ,
o czym pisałam Wam w poprzednim poście   - i tutaj ciepło dziękuję Dziewczynom - Uli i Basi za odzew ♥

Licytacja została przedłużona do 10 listopada, więc jeśli zechciałybyście pomóc Laurze licytując moje prace, jest jeszcze na to szansa :) To kawałek mojej twórczości stworzony z serca dla Laury i dla Was. Link do licytacji jest TUTAJ.


 Jestem ciekawa, powiedzcie mi proszę - używacie zakładek do książek? Cieszyłybyście się z takiego prezentu, albo jeśli znalazłybyście taki prezent w ofiarowanej z dowolnej okazji książce? :) 

Wszystkiego dobrego
do następnego ♥
Czytaj dalej

ILUSTRACJE: Pan i Pani Jeż


"Bohaterką dzisiejszej akwareli jest Pani Jeżowa, ciesząca się spokojną chwilą z popołudniową, aromatyczną herbatą, celebrowaną w towarzystwie Pana Jeża. To opowieść o zadowoleniu z prostych, małych przyjemności, dostrzeganiu sensu w układaniu okruchów codzienności, czerpaniu radości z tego wszystkiego, co spotyka nas każdego dnia i co wydaje się być banalne i przyziemne, a w istocie jest dobre i stanowi podstawę permanentnego szczęścia"... 


.... takim opisem została opatrzona ta akwarela, kiedy pokazywałam ją na instagramie.
Dziś wreszcie, po zbyt długiej przerwie,  zamieszczam ją tutaj. Do towarzystwa Pani Jeżowej namalowałam oczywiście Pana Jeża, który zadbał o to, żeby Pani Jeżowa trzymała w łapkach ślicznie udekorowaną filiżankę wypełnioną aromatyczną, gorącą i pokrzepiającą herbatą. 






Mam nadzieję, że jeszcze tutaj zaglądniecie i że spodoba Wam się ta jeżowa para :)

Wszystkiego dobrego!
Ania
Czytaj dalej

ILUSTRACJE: Odrobina baśni

Dzisiejsza akwarela to opowieść o małym Skrzacie, raczącym się w cichy, letni wieczór, czarną herbatą zaparzoną w czerwonym imbryku. O Skrzacie cieszącym się tą prostą, krótką chwilą, w otoczeniu bzyczenia pracujących pszczół, piosenek ptasich zalotników - tych prostych i tych wyszukanych, szumu wiatru tańczącego wokół leśnej roślinności, pomarańczowych promieni wiszącego tuż nad horyzontem słońca, raz po raz puszczającego "zajączki" poprzez liście majestatycznych drzew bezkresnego lasu. To opowieść o chwili wypełnionej spokojem, w której ma się wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu 
i jest dokładnie takie, jak ma być.

Zakładka do książki zawsze umila chwile z książką. I jest idealnym prezentem dla mola książkowego.

Z tej baśniowej ilustracji powstała także zakładka do książki, która powiększyła kolekcję leśnych zakładek.
Dziękuję za każdą wizytę i każde słowo zostawione tutaj.
Wszystkiego dobrego dla Was!
Czytaj dalej

ILUSTRACJE: Akwarelowe ptaki


Te z Was, które są ze mną od dłuższego czasu, wiedzą, że swoją przygodę z akwarelami zaczynałam właśnie od malowania ptaków. Te początkowe ilustracje miały zupełnie inny charakter, mam wrażenie, że trochę zboczyłam ze ścieżki, na którą weszłam po odkryciu farb akwarelowych. Być może kiedyś wrócę do tych początków.

Tymczasem mam dla Was ilustrację utrzymaną w "mojej" tematyce, a jednak w nieco innym stylu. Mam nadzieję, że spodoba Wam się ta ilustracja. Na jej bazie powstały trzy zakładki.



Który mól książkowy nie lubi zakładek do książek? :)



Na południu Polski jest baaardzo upalnie - jak znosicie takie temperatury?

Dziękuję, że zaglądacie!

Do następnego!

Czytaj dalej

FOTOGRAFICZNIE: Złota godzina



Zimą takie poranki nie zdarzają się często. Kiedy mróz mocniej ściśnie i rzeźbi na roślinach swoje małe, kryształowe dzieła, a wschodzące słońce oświetla je najpiękniej, jak jest to w jego mocy. Mróz szczypie w policzki i łaskocze po palcach, ale to zupełnie nie ma znaczenia, bo łąka oświetlona zimowym światłem odwraca uwagę od tych drobnych niedogodności. 

Nastał piękny maj, a tymczasem ja dzisiaj chciałabym Was zaprosić na zimowy spacer o złotej godzinie w piękny, słoneczny poranek. Kiedy tylko uda się trafić na bezchmurny, zimowy dzień, światło jest przepiękne. Po zdjęciach trudno odgadnąć, że to zima i -7 stopni C :) 

Powoli wschodzące o 8:30 słońce delikatnie oświetlało oszronione, uśpione rośliny, by już o 9:25 skąpać całą łąkę złocistym blaskiem. Złota godzina to nie bez powodu ulubiona pora fotografów. W czasie złotej godziny świat wygląda magicznie, a zdjęcia wykonywane w tych momentach nabierają szczególnego  charakteru. Było pięknie.


Złota godzina to ulubiona pora każdego fotografa :)

Mam nadzieję, że spodobał Wam się mój drugi post fotograficzny. Czy któreś zdjęcie szczególnie przypadło Wam do gustu? Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcecie podzielić się ze mną wrażeniami z tego zimowego spaceru.

Do następnego!
Ania
Czytaj dalej

FOTOGRAFICZNIE. Uśmiechy wiosny.


Na początku dzisiejszego postu chciałabym Wam bardzo podziękować za opinie pod poprzednim postem - pięknie dziękuję, że mogłam na Was liczyć! ♥ Ogromnie mi miło, że odpowiedziałyście z takim zaangażowaniem na moja prośbę o radę :) Dziękuję! Większość z Was opowiadała się za tym, żebym swoje fotografie zamieszczała tutaj na blogu i tak też postanowiłam zrobić. Jeżeli fotograficzne posty nie będą cieszyły się zainteresowaniem, będę zastanawiać się nad innym rozwiązaniem :) 

Postanowiłam podzielić posty na trzy kategorie: ilustracyjny, fotograficzny i handmade. A handmade dlatego, że aktualnie pracuję nad czymś zupełnie nowym i przyznam szczerze, że efekty spodobały mi się na tyle, że postanowiłam pociągnąć to dalej. W mojej zainspirowanej głowie zrodził się pomysł, który przerodził się w projekt i dzięki mojej Drugiej Połówce mógł się zmaterializować :) A o czym konkretnie mówię dowiecie się pewnie wkrótce, nie będę opowiadać, wolę pokazać Wam gotowca :) To już wkrótce. 

Dziś zapraszam Was na fotograficzny spacer po lesie (a właściwie bardzo zdziczałym parku, który kiedyś otaczał dworek, po którym zostały już tylko fundamenty). Ten spacer odbył się zeszłej wiosny. Było pięknie.


Czy macie coś swojego, nie wiem, książkę, film, muzykę, miejsce, które pomagają Wam w takich, momentach hmm, smutniejszych, może melancholijnych, takich w których nastrój zjeżdża w dół sinusoidy (jeśli takie momenty miewacie, mnie się zdarza)? Ja mam kilka takich dobroci audiowizualnych :) 

Jedną z takich rzeczy, po które sięgam, kiedy czuję, że potrzebuję resetu, jest film przyrodniczy "W krainie Czarnej Hańczy" Włodzimierza Puchalskiego. Nakręcono go w 1974 roku, czyli wiele lat przed moim urodzeniem, a więc przenosi mnie do czasów których nie miałam możliwości poznać. Muzyka otwierająca i zamykająca film porusza serce. Język narracji jest ujmujący - uwielbiam, kiedy narrator wspomina o "chyżych jaskółkach" czy używa słów takich jak "kędyś". I ta składania (którą mogę chyba nazwać starodawną?). Cytowane wiersze, obrazy.. dzika Suwalszczyzna, jeziora (dla mnie wodne krajobrazy są najwspanialsze), flora i fauna. Klangor żurawi.. czy jest bardziej nostalgiczny dźwięk awifauny, niż klangor żurawi? Za podsumowanie idealnie pasuje tu, cytowany w filmie, fragment wiersza K.I.Gałczyńskiego:

"(...) jeszcze tyle byłoby do pisania,
nie wystarczą tu żadne słowa:
o wiewiórkach, o bocianach,
o łąkach sfałdowanych jak suknia balowa,
o białych motylach jak listy latające,
o zieleniach śmiesznych pod świerkami,
o tych sztukach, które robi słońce,
gdy się zacznie bawić kolorami (...)"

 To mój ulubiony film przyrodniczy, niesamowicie klimatyczny. Świat, który w takiej postaci już nie wróci. Film pojawił się kiedyś na TVP Historia, mam nadzieję, że jeszcze nie raz zostanie wyemitowany. Był też kiedyś na YT, ale zniknął, być może z racji praw autorskich. Warmińsko-mazurskie obszary naszego cudnego kraju uważam za najpiękniejsze, sama pochodzę z południa Polski, ale tam właśnie zostawiłam kawałek serducha. Suwalszczyzny jeszcze nie zwiedziłam, ale mam nadzieję to nadrobić.

Dziękuję Wam za tak liczne odwiedziny ♥
Dajcie koniecznie znać, jak podobał Wam się pierwszy fotograficzny post.
Wszystkiego dobrego!
Ania
Czytaj dalej

ILUSTRACJE: W letnim ogrodzie



Stoimy u progu sierpnia, ostatni dzień lipca chwila po chwili przemija. Na blogu Jarzyny i miłość (który polecam, Autorka magicznie układa słowa w nostalgiczną, romantyczną, poetycką, miejscami sielską całość) natknęłam się na pojęcie saudade. To portugalskie słowo, które jest podobno nieprzetłumaczalne na inne języki. Za Autorką bloga Jarzyny i miłość przytoczę dla Was cytat Haruki Marukami chyba dobrze je opisujący "Jest na świecie ta­ki rodzaj smut­ku, które­go nie można wy­razić łza­mi. Nie można go ni­komu wytłumaczyć. Nie mogąc przyb­rać żad­ne­go kształtu, osiada cias­no na dnie ser­ca jak śnieg pod­czas bez­wiet­rznej nocy". 

Ogród jest w pełni rozkwitu, sezon na porzeczki, wiśnie, papierówki, niektóre śliwy już za nami. Pewnie w niejednej spiżarni już uginają się półki :) Warzywnik powolutku, powolutku oddaje mi swoje dary. Po niebie śmigają jaskółki przygotowujące się do długiego lotu w cieplejsze niż Polska rejony świata. Spóźnialskie ptaki wyprowadziły już ostatnie lęgi. Ptasie koncerty cichną, a piosenka kosa nie uszlachetnia już letnich wieczorów. Łąki pięknią się wrotyczem, krwawnikiem i innymi polnymi kwiatami, których nazw jeszcze nie znam. Jak one wyglądają w zachodzącym, letnim słońcu! Połowa szkolnych wakacji za nami, połowa przed nami. W takich momentach najbardziej dotyka mnie prędkość przemijania i zawsze, kiedy o tym myślę, w głowie pojawiają mi się słowa z serialu "Siedlisko" (uwielbiam!) wypowiadane przez bohaterkę graną przez Annę Dymną "Czasem coś tak bezpowrotnie tracimy w życiu. I przegapiamy".

Już jakiś czas temu na facebooku i instagramie pokazywałam część tej kwiecistej grafiki, kiedy jeszcze była w trakcie malowania :) Dziś przyszedł wreszcie czas na pokazanie jej w całości. Pastelowo, lekko i letnio :)




A ja tymczasem łapię ulotne letnie chwilę w obiektyw. Mam tutaj do Was pytanie - pewnie część z Was wie, że oprócz malowania bardzo lubię fotografować naturę (chociaż oczywiście nie tylko - namiastkę swojej fotografii zamieściłam w tej fotoksiążce). Chciałabym się nimi z Wami dzielić, bo do tej pory większość ląduje w szufladzie (czytaj w folderze), a jednocześnie chciałabym się w temacie rozwinąć (a do tego niezbędna jest praktyka, która z kolei praktycznie nie istnieje bez motywacji :)). Część zdjęć zamieszczam na instagramie, jednak ponieważ tam muszę je kadrować na kwadratowo :), a to nie zawsze mi odpowiada, chciałabym zamieszczać je jeszcze gdzieś. Jak myślicie? Co byłoby najodpowiedniejsze, najwygodniejsze? Facebook czy raczej jakieś inne platformy? Osobny blog? Może coś mi poradzicie?


Tymczasem powyższe zdjęcie chciałabym zgłosić do FOTOgry Art Piaskownicy "Okruchy lata"

https://art-piaskownica.blogspot.com/2018/07/fotogra-okruchy-lata.html


Pięknego sierpnia!
Ania
Czytaj dalej

Akwarelowe ptaki


Święta minęły, 2017 też minął, czas pędzi, a za nami już połowa stycznia. Wczoraj wreszcie spadł śnieg, spóźniony niestety o kilka tygodni. Uff. 

Jeszcze w grudniu, na papierze, który nieszczególnie przypadł mi do gustu, zmalowałam kilka ptaków bardziej zbliżonych do pierwowzorów, niż zwykle :) W zasadzie po raz pierwszy malowałam ptaki, które miały wyglądem przypominać prawdziwe. I tak oto mam dla Was rudzika, mazurka, gila, drozda północnoamerykańskiego i kardynała. A w każdym razie coś przypominającego powyższe.

Trochę się też tymi ptaszorami pobawiłam i powstał taki próbny wzorek, który następnie został wpasowany w kubkowy mock-up :)

Powyższy mockup pochodzi stąd.

Przed Świętami dwie zdolne dziewczyny zaproponowały mi wymiankę - ja wysłałam do nich moje zakładki z wzorami, które sobie wybrały. A oto, co dziewczyny przygotowały dla mnie:

Śliczny woreczek od Asi z https://joasiaart.blogspot.com/ - na pachnące wypełnienie czeka do sezonu ogrodniczego, akurat posadziłam w ogrodzie kilkanaście sadzonek lawendy (swoją drogą, nie wiedziałam, że to roślina, która z taką łatwością się rozsiewa) ;)

Urocze karteczki świąteczne od Agi z https://au-une.blogspot.com/...

 ...oraz cudna zakładka do książki z motywem, który uwielbiam - również od  Agi :) 
Na zdjęciach widzicie dwie strony tej leśnej zakładki, ozdobionej oczywiście techniką decoupage :) 
Dziękuję Wam dziewczyny!

 Przymierzam się do założenia facebookowego konta, bo niestety wiele blogów, które lubię podglądać, cichnie i przenosi się na facebooka (i na instagram, ale tam konto już mam). Idzie mi jak po gruzie, bo z fb nieszczególnie się lubię ;) Nie mniej jednak, mimo wszystko najbardziej odpowiada mi forma blogowa, więc z pewnością zamierzam zostać i tutaj :)


Słonecznego stycznia!
wszystkiego dobrego :)


Czytaj dalej

Zimowi goście


Biało za oknem, klimat świąteczny w powietrzu, pewnie i zapach pierniczków się roznosi tu i tam. Gorąca czekolada stała się idealnym napojem na wieczór, mróz podszczypuje w uszy (jeśli zapomnimy o czapce), w otoczeniu radości rodzi się pewnie niejeden śniegowy bałwan, no i wiadomo - dzieci się cieszą, podczas gdy (niektórzy) rodzice nieco mniej :) Zima. Święta tuż tuż. Albo za pasem, jak kto woli.
I dlatego - jasna sprawa - dzisiaj u mnie grafika nieco wpisująca się w ten klimat.



Chciałabym zgłosić tę pracę do grudniowego wyzwania bloga Przyda Się - Świąteczna nie-kartka. 
Nie jestem pewna, czy moja akwarela jest odpowiednią pracą do tego wyzwania, pomyślałam jednak, że mieści się w kategorii "wszystko" ;)
http://blog.przyda-sie.pl/wyzwanie-grudniowe-swiateczna-kartka/
Ponadto bardzo chciałabym polecić Wam małe co nieco na jeden z
 ❅ zimowych wieczorów ❅.
Mianowicie, ostatnio przypadkowo natknęłam się na film dokumentalny pana Marcela Łozińskiego pt."Wszystko się może przytrafić" z 1995 r. Z pewnością wiele z Was zna ten obraz, ja sama dziwię się, że nie natknęłam się na niego do tej pory!
Jest pięknie nakręcony, nietypowy, uroczy, zapadający w pamięć - z pewnością zostanie ze mną na dłużej. Nie będę Wam tu streszczała fabuły, można o niej przeczytać i film zobaczyć tutaj, można go znaleźć także na VIMEO, natomiast tutaj film na youtubie (podzielony na trzy kawałki):


Do wyboru do koloru! Film ten zajął pierwsze miejsce w internetowym plebiscycie publiczności na najlepszy w historii polski film dokumentalny :) Trwa 40 minut.
 Serdecznie Wam go polecam!
Fajnie będzie, jeśli podzielicie się ze mną wrażeniami :)


Na koniec dzisiejszego postu zostawiam Was z zimowym kadrem.


Fotografię chciałabym zgłosić do grudniowej fotogry Art-Piaskownicy

https://art-piaskownica.blogspot.com/2017/12/fotogra-grudzien.html



Pięknego zimowego tygodnia!
Nie zapominajmy o ptakach w tych niełatwych dla nich, zimowych warunkach.

do następnego
Ania
Czytaj dalej