W ciszy

Hej Dziewczyny:)



Pisałam już kiedyś, że uwielbiam siadać wieczorami samotnie na zewnątrz i... patrzeć. Pisałam o tym kilka miesięcy temu, kiedy – wtedy jeszcze nieśmiało – zaczynała zaglądać do nas wiosna. Pamiętam nawet teraz, jak piękny koncert dawały wtedy kosy, jak cudownie spokojnie zachodziło słońce, z pełnym dostojeństwem chowało się za budynki, a potem – czego już nie widziałam – za horyzont, ustępując miejsca nocy.  Podobnie jak wtedy, siedzę wieczorem i patrzę, tym razem już u schyłku lata. Głęboko w uszy wpycham ulubioną muzykę, bo koncerty kosów już dawno ucichły.  Widzę nad głową szalejące, ukochane jaskółki, ćwiczące się przed odlotem w cieplejsze rejony świata. Słyszę już tylko sikorki i wiem, że przede wszystkim właśnie te maluchy będą swoim śpiewem umilać mi zimę. I teraz właśnie, mocno odczuwając otaczające mnie chłodne powietrze uświadamiam sobie, aż do bólu, szybkość przemijania. Kolejny cykl, kolejna jesień i znowu koniec czegoś. I znowu początek czegoś nowego. 


Cicho tu u mnie na blogu ostatnio. Ale bywam u Was, podczytuję, podziwiam, chociaż nie zawsze zostawiam ślad.

Miłego końca lata!
anua
Czytaj dalej